Uzdrowienie relacji w małżeństwie

W listopadzie i grudniu 2014 roku byłam totalnie przygnębiona i załamana z powodu kolejnego kryzysu w moim małżeństwie. Sytuacja powtarzała się regularnie od wielu lat. Nie potrafiliśmy temu w żaden sposób zaradzić. 
 
Moja siostra i jej mąż uczestniczyli już wtedy w spotkaniach Wspólnoty Zacheusz w Chorzowie i wiedzieli o moich problemach. Dałam się im namówić na udział we Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w pierwszą środę grudnia. W czasie adoracji padały słowa o zranieniach przez osoby bliskie, przez współmałżonka, o przebaczeniu, o nieskończonej Miłości Jezusa do nas, który to wszystko może uleczyć. Pamiętam, że te słowa bardzo mocno do mnie trafiały. Zaczęłam płakać. Wypłakałam swój żal i oddałam Jezusowi moje zranienia. Myślę, że również w tamten wieczór podjęłam decyzję o ponownym przebaczeniu wszystkiego mojemu mężowi, bo inaczej uzdrowienie naszej relacji nie byłoby możliwe. Nie mam problemu z przebaczaniem bliźnim i łatwo zapominam urazy, ale wtedy tak szczególnie prosiłam Pana Jezusa, aby zagoił wszystkie moje rany związane z naszym życiem małżeńskim. 

Nasza relacja nie zmieniła się na dobrą i radosną z dnia na dzień. Ale od czasu tamtej modlitwy, tamtego daru łez, daru przebaczenia i daru pogodzenia się z tym, że jestem bezsilna z dnia na dzień nasza miłość powoli się odradzała i coraz łatwiej było nam pokonywać przeciwności i problemy. Ludzkimi siłami to nie było możliwe. Udaje się nam, bo był i jest z nami Jezus. 

Dziś mogę zaświadczyć, że to On uratował nasz związek i pomógł nam odnowić sakrament małżeństwa. Obecnie oboje, z radością uczestniczymy w comiesięcznych Mszach świętych w Waszej Wspólnocie i w parafii świętej Jadwigi w Chorzowie, z którą wiąże się dalsza część mojego świadectwa.


W styczniu 2015 roku zaczęłam odczuwać poważne dolegliwości związane ze zwyrodnieniem kręgów szyjnych. Były to bóle głowy, bóle szyi, trudności w siedzeniu, w spaniu. Po wykonaniu specjalistycznych badań i konsultacji u 3 lekarzy chirurgów zajmujących się szczególnie kręgosłupami i głowami okazało się, że jeśli chcę uniknąć uszkodzenia rdzenia kręgowego grożącego paraliżem, muszę zacząć przygotowywać się psychicznie do dość poważnej i niebezpiecznej operacji. 
Zaczęłam się nad tym głęboko zastanawiać i postanowiłam tylko jedno: że nie poddam się operacji, bo jest tylko jeden Lekarz, który rzeczywiście może przywrócić mi zdrowie. Postanowiłam, że będę uczestniczyć w specjalnych Mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie i z wiarą, nadzieją, ufnością oczekiwać na wysłuchanie mojej prośby przez Pana Jezusa. Wyszukiwałam każdej okazji, gdzie mogłabym pojechać i modlić się z tą intencją w sercu. Były to Msze święte z modlitwą o uzdrowienie w Bytomiu u Ojców Franciszkanów, Msze w we Wspólnocie Zacheusz w Chorzowie, całodniowe rekolekcje na Jasnej Górze z ojcem Bashoborą, całodzienne spotkanie modlitewne w Przeprośnej Górce we Wspólnocie Miłość i Miłosierdzie Jezusa założonej przez Ojca Daniela, również franciszkanina, aż w końcu będąc już bardzo obolałą, lecz z niezmąconą nadzieją dotarłam na Mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie do parafii świętej Jadwigi w Chorzowie. Było to 28 maja tego roku, na tydzień przed świętem Bożego Ciała, w święto Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. W czasie tej Mszy świętej usłyszałam następujące słowa poznania: Wierzę, że Pan Jezus uzdrawia teraz chore kręgi szyjne i ta osoba czuje w tym miejscu ciepło. Poczułam ciepło i uwierzyłam, że te słowa były dla mnie.
Byłam bardzo zaskoczona i oszołomiona przede wszystkim tym, że Pan Jezus tak szybko okazał mi Swoją Miłość, nagrodził moją wiarę i udzielił mi tej wielkiej łaski. Od tamtego dnia uczę się przyjmować ten dar. Staram się stale dziękować, wielbić i ufać. Zaczęłam też od razu dawać świadectwo bliskim i bliźnim, którzy wiedzieli o mojej chorobie.

Innym cudem powiązanym z uzdrowieniem moich chorych kręgów szyjnych było uzdrowienie mojej całkowicie zerwanej relacji z teściami, z którymi mieszkamy pod jednym dachem. Pod wpływem doświadczenia daru uzdrowienia, czułam coraz mocniejsze ponaglenie, że powinnam pojednać się z teściami, że tego ode mnie wymaga Pan Jezus. Kryzys naszej relacji trwał 28 miesięcy, czyli ponad 2 lata. Przez ten czas unikałam jakiegokolwiek kontaktu, nie rozmawiałam z nimi ani nie uczestniczyłam w żadnych wspólnych uroczystościach rodzinnych. Dlatego było to dla mnie bardzo trudne i mocno to przeżyłam, ale udało się. W uroczystość Niepokalanego Serca Maryi, w drugą sobotę czerwca. Wiem, że sprawiłam tym wielką radość zarówno moim teściom jak i moim synom, których również ten cichy konflikt w pewien sposób dotykał. Od tamtej pory nasze relacje układają bez zarzutu.
Uzdrowienie, którego doświadczyłam, dało mi moc do nieustannej pracy nad sobą, dało mi pragnienie do codziennego nawiązywania intymnej więzi z Bogiem i do dawania świadectwa o Bogu żywym i uzdrawiającym. Ze względu na szacunek dla tego wielkiego daru, jaki otrzymałam od Jezusa, Najlepszego Lekarza, postanowiłam też już nigdy więcej nie obrazić Go grzechem, którego wcześniej nie potrafiłam wyrugować ze swojego życia. I doświadczyłam uwolnienia od pokus i od kolejnych upadków. Teraz jestem wolna i szczęśliwa! Chwała Panu!

Katarzyna
Copyright © 2014 Zacheusz Chorzów , Blogger