List do Boga

Drogi Boże,

Pisze chociaż kilka słów, innym razem napiszę więcej. Na początku życzę Ci wszystkiego dobrego i pozdrawiam Cię najgoręcej. Tak się złożyło, że nie miałem okazji podziękować za list coś mi przysłał, miałem wiele pracy, miałem wiele kłopotów, także piszę dopiero dzisiaj.

U mnie wszystko jak dawniej tylko jedna znów rodzina rozbita, tylko życie pędzi coraz prędzej, gdzieś obok rozbił się samochód, trochę dalej trzęsła się ziemia.

Tak w ogóle przepraszam Cię bardzo za to, że tak długo milczałem, lecz dopiero dzisiaj zaczynam rozumieć Biblię którą mi przysłałeś.

Po moim urodzeniu zmarła mi mamusia, miała na imię Elżbieta. Wychowała mnie babcia, miała na imię Lidia. Babcia była bardzo dobra. Ale niestety po pięciu latach zabrał mnie tata ze swoją nową żoną. Mam także siostrzyczkę o pięć lat starszą, nazywa się Aleksandra. Z siostrą mam relacje znakomite, umiemy się dogadać. Tylko dzieciństwo mieliśmy nieciekawe, ponieważ tata pił, a nasza macocha była dla nas surowa. Nawet nie mogliśmy odwiedzać naszej babci, niekiedy musiałem kłamać, że byłem gdzieś u kolegi.

Gdy już dorosłem i miałem 22 lata spotkałem dziewczynę, miała na imię Marzena. Znaliśmy się 6 miesięcy i zakochaliśmy się w sobie. Postanowiliśmy wziąć ślub. Z żoną 16 lat byliśmy bardzo dobrym małżeństwem, ale niestety zachorowała i w lutym ubiegłego roku zmarła. Z żoną tak wiele mnie łączyło i dopiero dzisiaj zaczynam doceniać czym jest życie i prawdziwa miłość.


Wskaż mi drogę, którą wybrać mam, weź mnie za rękę i nie daj zgubić światła w którym trwam. Wiem, że w każdym moim bólu Twoja dłoń pociesza mnie, zawsze jesteś blisko gdy potrzebuję Cię. Mogę liczyć na Twe słowo, ufać obietnicom Twym, wiem że zawsze jesteś obok, bo Ty kochasz mnie.

Dziękuję Ci, że w Twych dłoniach jest mój pokój, że w Twoich dłoniach jest moje ocalenie.

Dziękuję Ci za każde głaskanie po policzku, za każde dotknięcie pełne subtelnej i delikatnej Miłości. Taki jesteś - Bóg Miłości.

W grudniu byłem na kursie "Nowe życie". Tam podarowałeś mi swoje życie ponieważ jestem Twoim dzieckiem, kochasz mnie osobiście. Kochasz mnie stałą i wierną miłością Ojca i chcesz dla mnie wszystkiego co najlepsze. Kocham Cię.

Twój Syn

Od dzisiaj mam nowe życie, znam swoją drogę, bo obok idzie mój Pan, mój Zbawca, chcę Jemu ufać bo On wie co dla mnie dobre, On mnie najlepiej zna. Mój Pan. On o mnie troszczy się się, roztapia serca lód, opatruje rany me i sprawa cud.

Kochajmy ludzi, bo tak szybko odchodzą.
Copyright © 2014 Zacheusz Chorzów , Blogger